sobota, 22 stycznia 2011

Stworki z Parówek Sojowych


Im dłużej jem parówki sojowe, tym większe mam obrzydzenie do parówek mięsnych. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co dokładnie wchodzi w ich skład poza przemielonymi gałkami ocznymi, skórą itp. A takie sojowe są z roślinek, co bardzo mi odpowiada. Ostatnio mając ochotę na makaron i brokuły buszowałam wzrokiem po lodówce w celu znalezienia jeszcze jakiegoś składnika na urozmaicenie. Padło na parówki. W efekcie natomiast powstały śmieszne stworki, które obsiadły brokułowe drzewko. Ekspresowo, zdrowo i na dodatek pysznie! 


Przy okazji zapraszam Cię na portal We Dwoje gdzie znajdziesz wywiad ze mną :)



Składniki na przygotowanie 6 stworków z parówek:
Parówkom odetnij zaokrąglone końce. Teraz podziel każdą parówkę na 3 części, w które na wylot wbijaj makaronowe nitki. Wrzuć je do wrzątku i gotuj do czasu, aż makaron będzie al dente. Odcedź, ułóż na talerzu i doczep oczy z ziarenek pieprzu.

Podawaj z blanszowanym brokułem. 



Sugestie: Myślę, że równie dobrze sprawdzą się też kiełbaski lub kabanosy zamiast parówek!


Pytanie: Czy brokuły powinny jadać kobiety w ciąży?
Odpowiedź: Tak, ponieważ zawierają sporą dawkę kwasu foliowego.

Inne propozycje na potrawy z parówek znajdziesz w poście:

59 komentarzy:

  1. o, ale kałamarnice wypasione :) Fajne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do mięsnych masz rację,ale ja bym też nie była do końca przekonana co do sojowych...
    w każdym razie pomysł świetny i danie wygląda bardzo wesoło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ jesteś fantastycznie pomysłowa! Bosko ;-D Gdybym miała dzieci to bym ich uraczyła takimi kałamarnicami na brokułowej wyspie koralowej ;-D

    Co do parówek - sojowych nigdy nie jadłam, ale ponieważ z mięsem mi ostatnio nie po drodze zaczynam się nieśmiało rozglądać za sojowymi produktami. Do tego czasu miałam jedno, sprawdzone i pewne źródło parówek. Zabrzmi to niesamowicie, ale w ich skład wchodziło 100% mięsa (w tym tłuszcz, to się rozumie), dlatego też ich cena jest bardzo wysoka, ale raz na kilka miesięcy pozwalam sobie na taki rarytasik, bo wiem, że nie żuję jakiejś gałki ocznej, albo wymion ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe kapitalny pomysł :)
    Dla dzieci akurat w sam raz, żeby skłonić je do zjedzenia czegoś zielonego. A taka zielona "planeta" akurat jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, już widziałam to danie kiedyś, ale zwykłe parówki w nim napawały mnie obrzydzeniem, dobrze że te są sojowe, od razu inaczej odbieram te makaronowe ośmiornice :)
    Pozdrawiam
    http://wlodarczyki.net/mopswkuchni/

    OdpowiedzUsuń
  6. Poproszę o więcej takich cudów dla dzieci. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie ma to jak danie z demotywatorów...

    OdpowiedzUsuń
  8. super pomysl z tymi parowkami, tak apetycznie wyglądają...

    OdpowiedzUsuń
  9. jestes niesamowita:)
    zdrowozyj.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Już same parówki z soi można nazwać stworkami;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. wyglądają świetnie! :)Nie jadłam jeszcze parówek sojowych więc za niedługi czas chętnie ich poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rewelacyjny pomysł, w życiu bym na coś takiego nie wpadła:) A jak fajnie wygląda:)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ty to masz pomysły :) mój mały byłby zachwycony takim daniem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. super pomysł! myślę że skusiłyby się na nie nawet niejadki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale śmieszne, dobre dla dzieci-niejadków. :) nie jadłam nigdy parówek sojowych, ale są w moim supermarkecie. Jakoś nie wydawały mi się zbyt zachęcające, chociaż generalnie soję ubóstwiam. może warto wypróbować?

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozkoszne są! :) Ale muszę Ci powiedzieć, że jeszcze nie jadłam sojowych parówek. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  17. Paula, Twoja inwencja twórcza nie zna granic! Pzdr Aniado

    OdpowiedzUsuń
  18. Genialne!!! Gdzieś już kiedyś widziałam, chyba na demotywatorach haha ale super wyszło, kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Haha, świetne, mój czteroletni synek byłby zachwycony:) Uwielbia wszelkie potwory. Zrobię mu takie, ale z mięsnymi - co prawda faktycznie trzeba się naszukać prawdziwych, ale wytwory sojowe nie dla mnie:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Swietnie i bardzo pomyslowo...no i gratuluje wywiadu..mysle ze w wielu kulinarnych kwestiach zgadzam sie z Toba.I chyba jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie zrobic jakiejkolwiek potrawy w 100% z przepisu...;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo pomysłowe, chętnie obgryzłabym odnóża tym stworkom:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny pomysł. Cudnie to wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
  23. To są przecież wielkie przedwieczne kuthulu!

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz babko fantazję!
    I bardzo mi odpowiada Twoja kulinarna filozofia ;-)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakie ośmiorniczki ^^ albo raczej kałamarniczki! Mam podobne zdanie co do tych mięsnych parówek

    OdpowiedzUsuń
  26. są świetne! :) ale masz pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wchodzę na Twojego bloga, zobaczyć co tam nowego ukręciłaś i prawie spadłem z krzesła - z ekranu gapi się na mnie coś pomiędzy kałamarnicą a przybyszem z 'Dnia Niepodległości' - świetne.

    OdpowiedzUsuń
  28. o rety...
    aż się wystraszyłam! stworki wyglądają intrygująco.
    wspaniały pomysł na niebanalne ozdoby do jedzenia ;]

    OdpowiedzUsuń
  29. What imagination you have! That is soooo cute!

    Cheers,

    Rosa

    OdpowiedzUsuń
  30. My children will love your food, Paula!

    OdpowiedzUsuń
  31. Urocze, szkoda tylko, że nie potrafisz przyznać, że to nie Twój pomysł...

    OdpowiedzUsuń
  32. świetne są!
    anonimowy a jakbyś robił jajecznicę albo pierogi to też szukałbyś pomysłodawcy?

    OdpowiedzUsuń
  33. Super stworki:) Powalasz mnie po raz kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  34. Super pomysł, dla małych niejadków ;) Też widziałam to danie na demotywatorach, ale to chyba plus że ktoś takie cuda wymyśla ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. ja parówek to raczej żadnych nie tknę, ale pomysł rewelacyjny. jak kałamarnice na rafie koralowej :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Genialne. Nastraszę takimi mojego malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie mogę;) śliczne uśmiechające się do mnie potworki. Toje dania sa po prostu cudownie zaprezentowane.....aż buzia sama się uśmiecha kiedy na nie się patrzy....można u ciebie znaleźć doskonale pomysły na dania dla dzieci niejadków....za każdym razem mnie zaskakujesz;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Racja, parówki mięsne to ochyda, ale sojowe jak najbardziej polecam, w szczególności przyrządzane przez Ciebie, heheh..
    Wyglądają bardzo zjawiskowo, aż szkoda je zjeść !

    OdpowiedzUsuń
  39. haha, bardzo ładne. Przypuszczam ze uda sie mi teraz namówic dzieci na parówki :)

    OdpowiedzUsuń
  40. One są przepiękne, rewelacyjne, niesamowite, apetyczne, zdrowe itd.:) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  41. Danie z demotów, ale jak ładnie przystrojone! Super.

    OdpowiedzUsuń
  42. muita criatividade. ficou muito bonito.

    parabéns
    Guilherme

    OdpowiedzUsuń
  43. Odnośnie wymiany zdań między Anonimowym a Małgo: robienie jajecznicy czy pierogów nie wymaga podania pomysłodawcy, bo zapewne najzwyczajniej w świecie nie znamy go dokładnie - możemy próbować precyzować miejsce i czas, ale zapewne niewiele więcej.

    Tymczasem tu mamy do czynienia już nie z potrawą znaną nam doskonale od "zawsze", a pewną kulinarną koncepcją i wypadałoby podać jej źródło, co wielu blogerów czyni.

    To jak z pisaniem pracy literackiej - pisząc, że Mickiewicz był poetą romantycznym nie podajemy do tej informacji przypisu, ale już analizując (na podbudowanie czyichś refleksji) baśniwowość "Pana Tadeusza", to i owszem, podajemy, bądź popełniamy plagiat.

    A.

    OdpowiedzUsuń

 

Just My Delicious Copyright © 2014 Designed by Ipietoon Blogger Template
Cake Illustration Copyrighted to Clarice

Podoba Ci się ten przepis? Obserwuj JMD na Facebooku i bądź na bieżąco!