Składniki na przygotowanie zupy z małży:
- 1l wrzątku
- 300g małży
- 2 marchewki pokrojonej w wąskie paseczki
- sól
- pieprz
- 1 mały brokuł podzielony na różyczki
Do wrzątku dodaj wyszorowane szczoteczką pod wodą małże, marchewki, sól oraz pieprz. Pod koniec gotowania dodaj różyczki brokuła. Po 5 minutach gotowania przemieszaj małże i gotuj jeszcze przez ok 8 minut.
Sugestie: Całkowity czas gotowania małży to ok 10 minut. Te które nie otworzą się w trakcie gotowania nadają się do wyrzucenia. Zupę możesz również przygotować z dodatkiem białego wina!
Pytanie: Co zrobić z otwartymi skorupkami przed gotowaniem?
Odpowiedź: Jeżeli je postukasz i nie zamkną się ponownie, to je wyrzuć, bo w przeciwnym wypadku możesz się łatwo zatruć.
Inne propozycje na zupy znajdziesz w poście:
No, no. A ja jeszcze małży nie jadłam, chociaż wiedzę na temat otwartych i zamkniętych małży na szczęście posiadam.
OdpowiedzUsuńTo moje smaki i klimaty. Poproszę malutką miseczkę...
OdpowiedzUsuńŁadnie wygląda,ale chyba bym się nie odważyła jednak ;)
OdpowiedzUsuńPozdrowionka=:)
Pięknie to danie wygląda, ale chyba wolę kurczaka :)
OdpowiedzUsuńZupka wygląda wspaniale ...
OdpowiedzUsuńTego rodzaju małży jeszcze nie jadłam. Czy różnią się w smaku od 'tradycyjnych' z czarną skorupką? Pozdrawiam!!
OdpowiedzUsuńEscapade Gourmande, ten typ małży wg mnie ma mniej intensywny morski posmak, natomiast tamte czarne są bardziej wyraziste moim zdaniem :)
OdpowiedzUsuńJak mniej intensywny posmak to dla mnie... Ale rosołu jeszcze nie jadłam...
OdpowiedzUsuńWyglada ładnie, ale chyba jednak się nie skuszę :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia... jak ty to robisz? Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPiękne i pyszne niewątpliwie :) U mnie dostępne są świeże mule, po kokle musiałabym się wybrać na targ rybny, który otwarty jest w nieludzkich godzinach.
OdpowiedzUsuńnigdy nie jadłam małży...
OdpowiedzUsuńale może? zupa brzmi ciekawie. korci mnie, by jej spróbować...
Zaraz, zaraz, ale czy na pewno te muszle nazywamy malzami? Wydaje mi sie ze to sercówki?
OdpowiedzUsuńOj, mój luby by się chyba na mnie obraził za takie cuda :] Tradycjonalista. Ja jestem dość sceptyczna, ale chciałabym kiedyś spróbować, żeby się przekonać czy to mój smak czy też nie :]
OdpowiedzUsuńmiss_coco, dzięki za informację, bo nigdzie nie mogłam znaleźć polskiej nazwy :) rzeczywiście to sercówka i jest jednym z gatunków małż
OdpowiedzUsuńhttp://vale-zagu.blogspot.com/2011/01/previewsalessalessales.html
OdpowiedzUsuńVALENTINA COCO, please don't spam
OdpowiedzUsuńPYCHA! Mam pytanie - gdzie udaje Ci się kupić sercówki? Tradycyjne mule widuję w sklepach, ale na te niestety nie mogę trafić...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
delikatessen, jest napisane we wstępie.
OdpowiedzUsuńcute cute cute immages!!!
OdpowiedzUsuńNormalnie spadłam z łóżka... To jest jakis zamach na mnie i moje kubki smakowe :) I na wyobraźnie :) SUPER!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńZ radością i zazdrością patrzę na te małże. Niestety nie dla mnie one. Po ich zjedzeniu wylądowałabym w izbie przyjęć. To sobie tylko popatrzę.
OdpowiedzUsuńZdjęcie tej miseczki pierwszej jest obłędnie ... pyszne :)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz jak moja ciocia podstawiła mi małże pod nos, powiedziałam, że tego do ust nie wezmę, ale mnie długo nie trzeba namawiać i tak pokochałam małże, że jem je wszędzie gdzie jest to możliwe. Sama lubię przyrządzać owoce morza jednak o małże niestety u nas trudno.
OdpowiedzUsuńGratuluję bardzo apetycznej zupki z małży. Pozdrawiam
O kurczę, ale szaleństwo. Sylwestrowe jak najbardziej. Pięknie to wszystko wygląda, choć fanką skorupiaków nie jestem :)
OdpowiedzUsuńnigdy nie jadłam małż, ale jak oglądam je w takiej zupie to jestem bardziej niż pewna, że by mi smakowały bardzo :)
OdpowiedzUsuńWow, wow i raz jeszcze wow!
OdpowiedzUsuńPiękna zupka, uwielbiam sercówki! I gratuluje udanego i owocnego sylwestra ;)
That soup looks so healthy, light and delicious! Very welcome after the Xmas feating...
OdpowiedzUsuńCheers,
Rosa
That looks yum....
OdpowiedzUsuńhttp://themessenger-bag.blogspot.com
nigdy nie jadłam małży..
OdpowiedzUsuńWygląda przepięknie:)
OdpowiedzUsuńJa niestety nie przepadam za owocami morza, ale... wygląda przepysznie i miałabym ochotę po tym poście się na zupę z małż skusić :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPaula, kolejna super potrawa. Owoce morza to smakołyki:) No i piękne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńWygląda mega apetycznie! Nie jadłam nigdy małży...ciekawe jak smakują.
OdpowiedzUsuńPaula,zazdroszcze ci tych malzy...ja oddam wszystko za owoce morza..zupy jeszcze nie jadlam,ale po obejrzeniu Twoich zdjec....lada moment ja popelnie!!!tylko wlasnie...sprawa swiezych malzy...:(
OdpowiedzUsuńNie mam przekonania do małż- niby mi smakują, ale jednocześnie trochę odrażają... Ale Twoja zupa ewidentnie kusi :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Wygląda bardzo ładnie. Lubię taką zupę!
OdpowiedzUsuńMałże jak malowane! Zupa musi być wyborna, szkoda tylko, że tu u nas tak trudno o świeże owoce morza... :( Pzdr Aniado
OdpowiedzUsuńA faktycznie... sorry, już doczytałam! No i jak zwykle wychodzi na to, że polska oferta handlu owocami morza jest moooocno ograniczona;) choć i tak z każdym rokiem jest lepiej. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń