Jak pewnie dało się zauważyć na blogu, zupy jadam bardzo rzadko. Dla mnie to takie bezwartościowe wyciągi z warzyw, czy owoców. Wcale przez to nie chcę powiedzieć, że zup nie lubię, bo wręcz przeciwnie - lubię i to bardzo (ale z umiarem). Chodzi o to, że zdecydowanie bardziej wolę sobie pochrupać świeżą marchewkę, czy paprykę, niż robić z niej zupę. Czasem jednak bywa tak, że przechodząc przez targ po prostu nie mogę się oprzeć i - tak jak to miało miejsce ostatnio - nie kupić świeżej botwinki, która jakby krzyczała do mnie: "Paula, zrób ze mnie zupę!". I tak to się właśnie skończyło. Z botwiną w garnku.
Składniki na zupę z botwiny i tofu:
- 1 pęczek świeżej botwinki
- 1 średni burak
- 1 średni ogórek
- 3 duże ząbki czosnku
- 1 udko z kurczaka
- odrobina kryształków kopru włoskiego
- pieprz
- 1 łyżka octu winnego
- 1 łyżka posiekanego czosnku niedźwiedziego
- 200ml jogurtu naturalnego
- 1 opakowanie tofu naturalnego
Botwinkę umyj i pokrój na mniejsze kawałki. Wrzuć do garnka razem z obranym i startym na dużych oczkach burakiem i ogórkiem, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, umytym udkiem, pieprzem, octem i czosnkiem niedźwiedzim. Dolej co najmniej 1 litr wody (do dwóch). Gotuj do czasu, aż mięso będzie ugotowane. Wyjmij mięso. Dodaj jogurt i dokładnie wymieszaj. Podawaj z pokrojonym w kostkę tofu, kleksem śmietany i cząstkami jajek ugotowanych na twardo.
Sugestie: Zupę możesz ugotować również bez udka. Wtedy dodaj łyżkę lub dwie oliwy lub jeżeli wolisz kostkę rosołową (polecam te ekologiczne). Jeżeli chcesz chłodnik to poczekaj, aż zupa ostygnie, dodaj jogurt naturalny i gotowe :) możesz go wtedy podawać nawet prosto z lodówki.
Kolczyki znajdziesz tutaj.
Kolczyki znajdziesz tutaj.
Inne propozycje na przygotowanie zup wraz z poradami znajdziesz w poście:
- Zupa z Małży,
Paula, love the colour of this soup and it looks delicious!!
OdpowiedzUsuńDokładnie, kolor tej zupki jest zabójczy:) Chyba pierwsza botwinka w blogosferze - niezabielana:) cudo:D
OdpowiedzUsuńfajna zupa, też ostatnio robiłam z botwinki :)
OdpowiedzUsuńmniam, mniam...
OdpowiedzUsuńaż ślinka cieknie.
o raaaaaaaaaaaaaaaaany jak ja kocham botwinke! ukochana zupa!
OdpowiedzUsuńLooks lovely and delicious :)
OdpowiedzUsuńa ja tak rzadko robie botwinkę;))a szkoda u ciebie widac wyszla smacznie;)) no tak ale jak mozna bylo jej nie kupic skoro, az krzyczala do ciebie;))pozdrawiam ciepło;)
OdpowiedzUsuńmniam, lubie botwinke:)
OdpowiedzUsuńLubię to ;-)))
OdpowiedzUsuńwww.przysmakiewy.pl
ale fajne danie
OdpowiedzUsuńUwielbiam botwinę
OdpowiedzUsuńI teraz przez Ciebie siedzę i prawie liżę monitor ;))))
Paula, ja też warzywa najczęsciej zjadam nieprzetworzone - co najwyżej w sałatkach i surówkach, ale czasem kusi mnie aby zrobić zupę - poczekam na botwinkę mojej mamy - dwa tyg. temu posiałyśmy buraczki...
OdpowiedzUsuńDzis też u mnie botwinka, ale bez tofu :)
OdpowiedzUsuńMuszę się pochwalić, ze świat jest mały- od slowa do słowa i podczas zabiegu w pewnej klinice moja klientka okazała się twoją przyjaciółką, miłą przyjaciółką :) Pozdrawiam Ciebie i Kasie :)
Kamila
A ja jeszcze w tym roku nie robiłam.. ale wstyd.. ps. fajne kolczyki, krakowskie!:)
OdpowiedzUsuńOh my God!!! It looks delicioussss!!!
OdpowiedzUsuńAnd it's beautiful too!!!
Congratulations!!
Big hug for you and please, don't stop your art!
Świetna zupa! Uwielbiam botwinkę:)
OdpowiedzUsuńJa też przyłączam się do grona wielbicieli botwinki, zupa pycha.
OdpowiedzUsuńa ja wręcz przeciwnie ;) zupy uwielbiam i mogłabym je jeść cały czas :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że u Ciebie też botwinka:) Ale w dużo ciekawszym wydaniu niż moja:)
OdpowiedzUsuńI znów tak ładnie podane:)
Mnie się botwinka kojarzy z domem rodzinnym i kuchnią mamy, aż wstyd się przyznać ale sama nigdy jej nie robiłam. Ostatnio dowiedziałam się, że z botwinki świeżej można zrobić surówkę, i chyba taką wersję prędzej spróbuję niż zupkę samodzielnie wykonam. Mama rules jeśli chodzi o botwinkową zupę. Ale Twoja wygląda klasycznie, a miseczkę masz zupełnie nieklasyczną, ale jakże uroczą!!!
OdpowiedzUsuńMonika z
www.bentopopolsku.blogspot.com
i
www.efektnimbu.blogspot.com
botwinka z tofu - brzmi niesamowicie smacznie :)
OdpowiedzUsuńmuszę pokazać przepis mojemu M - ostatnio narzekał, że nie chcę mu zrobić takiej zupy, teraz będzie okazja bo w końcu pojawił się ciekawy przepis :D
dzięki :*
Botwina, my love;)
OdpowiedzUsuńJA jestem z kolei zupowym potworem :D świetna miseczka, wyraża miłość do botwinki :D
OdpowiedzUsuńNie dość, że tworzysz kulinarne cuda to jeszcze tak pięknie potrafisz je zaprezentować;)! Aż zgłodniałam!
OdpowiedzUsuńAle świetna propozycja! Jestem bardzo ciekawa jak smakuje taka zupka:) A czuję, że pysznie..
OdpowiedzUsuńa wiesz, że właśnie ostatnio kupiłam sobie takie same kolczyki, :)
OdpowiedzUsuńTrzeba tylko przełamać swój niesmak do zieleni a Twoja figurka w 100 % się odmieni .
OdpowiedzUsuń